Dotyk to nie tylko kontakt fizyczny, to niewidzialna łączność poruszająca serca, zarówno tego który dotyka, jak i tego kto jest dotykany…

Jestem mgr fizjoterapii z 25 letnim stażem pracy. Zajmuję się szeroko pojętą terapią ciała. Pomagam dzieciom, młodzieży, osobom w sile wielu, a także seniorom. Jestem instruktorem jazdy konnej, autorką książek o tematyce świadomości ciała, a także bajek dla dzieci. Szkolę ludzi, prowadząc wykłady i warsztaty w całej Polsce. Uczę kontaktu z ciałem, świadomości siebie, buduję równowagę psycho-fizyczno-duchową wszędzie tam, gdzie mnie życie posyła.

Kobieta i dziecko bawia się na trawie, masaż Shantala, zielone tło

W pracy wykorzystuję wiedzę ze szkoleń i szkół m.in. terapię manualną, elementy osteopatii, masaż autorski (którego też uczę), masaż Shantala dla dzieci i dorosłych, masaże orientalne, techniki pracy z tkankami głębokimi, rehabilitację po operacjach, długotrwałym leżeniu i wiele innych. Ukończyłam Studium Fizjoterapii, Akademię Medyczną – wydział Fizjoterapii, Studium Duchowości przy Karmelitach Bosych w Poznaniu oraz wiele szkoleń specjalistycznych. Praca nad świadomością ciała to pasja mojego życia.


Co mnie skłoniło do takiej formy pomocy?

  • Fakt, że na zajęciach gimnastycznych w szkołach, nauczyciel ma zakaz dotykania dziecka. Większość zajęć sportowych ogranicza się do gier zespołowych lub lekkoatletycznych rywalizacji, gdyż trudno słownie skorygować ustawienia ciała podczas ćwiczeń. Brakuje zajęć kontaktowych, nauki oddechu, świadomości swojego ciała pracy nad extreo i propriocepcja.
  • Fakt, że dziecko powinno każdy dzień spędzać na dworze, wisieć na trzepaku, robić w krzakach bazy, bawić się w gumę, skakankę czy w chowanego, a spędza dnie w szkole i domu odrabiając lekcje, ew. na zorganizowanych zajęciach dodatkowych. Brakuje czasu na spontaniczne zabawy, wypoczynek. Nawet w weekendy trzeba się uczyć. System edukacji jest przeładowany, dzieci mają za dużo nauki. Szkoła wymaga gruntownej reformy zarówno w kwestii tego czego uczy, jak i tego jak prowadzi zacięcia, niestety większość nauczycieli.
  • Przeniesienie życia społecznego do sieci – brak relacji, dotyku, głosu, spojrzeń, bliskości. Tu można by napisać elaborat. Świat wirtualny to wejście w przestrzeń bez dotyku, tam nie wytworzy się oksytocyna nie wybuduje więź, przyjaźń, relacja.
  • Zabiegani rodzice, którzy nie mają czasu na zabawy z  udziałem dotyku. Im dziecko jest starsze, tym jest go mniej. Łatwiej iść do kina, pograć na konsoli. Dotyk to przecież także kontakt wzrokowy, podczas rozmów i zabaw.
  • Coraz rzadszy model klasycznej rodziny, w której wspólnie spędza się czas wolny. Plaga rozwodów lub względy finansowe, to konieczność dzielenia się dzieckiem, które zawsze jest albo z mamą albo z tatą, a bywa, że niedojrzałość jednego z nich jest tak duża, że któreś ma zabrane prawa rodzicielskie.
  • Covid, który wybudował lęki społeczne, unikanie ludzi, dystans, a co z tego wynika – szereg zaburzeń psychicznych.
  • Ogromna ilość podtrzymanych, pełnych lęku matki ciąż i nierzadko ciężkich porodów.
  • Przychodnie psychiatryczne, które pękają w szwach, gdyż wiele dzieci ma depresję, próby samobójcze samookaleczenia…
  • I w końcu samotność osób nie tylko starszych, która jest najbardziej nieotulona. Ludzie chorują także dlatego, że nie mają sensu, celu i potrzeby żyć. Zepchnięci na margines społeczeństwa cierpią, czując się odrzuceni i niekochani. Ich nikt nie przytula. Ta potrzeba nie znika nigdy. Znałam mnóstwo osób, które żyły lub żyją długo, często bez bólu, mimo wielu chorób, znam też takich, którzy umierają zbyt wcześnie. Ci pierwsi są kochani, potrzebni i dotykani, ci drudzy nie…

Komu pomagam?

Noworodkom, dzieciom starszym, młodzieży, osobom dorosłym, seniorom i zwierzętom. Te ostatnie, zawsze przez błędy człowieka, także bywają nieszczęśliwe. Porzucone psy czy koty, przerażone papugi z pseudo hodowli, konie źle traktowane przez właścicieli i cały przemysł mięsny jako jawne okrucieństwo, traktowania zwierzęcia jak przedmiot. Jestem właścicielką konia, psa ze schroniska oraz papug, z czego jedna wyciągnięta z koszmarnych warunków. Nie pozwoli się dotknąć, bo tak bardzo przeraził ją dotyk (gdy wielokrotnie łapano ją rękawiczką, a że jest wyjątkowo głośna to kilkakrotnie zwracano do sklepu…) Za to lubi być blisko, a to też jest dotyk, tylko ten niewidzialny.. o którym też niebawem napiszę 🙂